Kogo ugodzą ugody?

Oczywistym jest, że banki nie należą do instytucji charytatywnych. Hasła „ugód, które w sektorze bankowym wykiełkowało w pierwszej połowie 2021 roku, nie należy traktować zatem jako dobrowolnej (czy wręcz „dobrodusznej”) chęci ulżenia sytuacji kredytobiorców, lecz jako konieczność. Konieczność wynikającą z jednej strony z masowo przegrywanych w sądach powszechnych spraw o unieważnienie lub „odfrankowienie” kredytów frankowych bazujących na klauzulach abuzywnych, z drugiej zaś strony z ilości tych kredytów, czyli kolejnych „potencjalnych” spraw sądowych. Kto zatem swoim kredytobiorcom proponuje ugody i jakie są ich warunki?

Nieprzypadkowo pierwszym bankiem, jaki zdecydował się na uruchomienie procesu ugód był Bank Millennium S.A., a zatem bank o silnej ekspozycji na kredyty indeksowane do franków szwajcarskich (z portfelem tych kredytów szacowanym na około 14 mld złotych, zgodnie z raportem za III kwartał 2021 roku). Niewątpliwie bankowi temu (a także innym bankom istotnie zaangażowanym kilkanaście lat temu w udzielanie kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego) ciąży rezerwa na kredyty frankowe, co ma wpływ na raportowaną stratę.
Z początkiem października „do gry” (w zakresie ugód z frankowiczami) wszedł z kolei inny bank o pokaźnym portfelu kredytów frankowych czyli PKO BP S.A. Warto skupić się zatem na tych dwóch podmiotach i zaproponowanych przez nich mechanizmach ugodowych, które są wobec siebie różne.

Punktem wyjścia była propozycja Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego (jeszcze z 2020 roku), by banki wyszły z inicjatywą ugodową poprzez konwersję kredytów indeksowanych lub denominowanych do walut obcych (czyli głównie do CHF) w kredyty złotowe i to z mocą wsteczną od momentu zawarcia umowy. Innymi słowy, założeniem było rozliczenie danego kredytu frankowego tak, jakby zawarto go na warunkach kredytu ściśle złotówkowego – a zatem bez klauzul indeksacyjnych, jak również z WIBOR w miejsce LIBOR (co zmniejsza potencjalną korzyść dla kredytobiorców i co stanowi różnicę względem odfrankowienia).

Propozycji tej w październiku br. wyszedł naprzeciw PKO BP.  Na gruncie mediacji (wszczętej na wniosek kredytobiorców będących stroną pierwotnej umowy kredytowej, z udziałem mediatorów przy KNF) proponuje on kredytobiorcom „zamianę” ich kredytów tak jakby od początku były to kredyty złotówkowe (ze stopą WIBOR oraz marżą właściwym w danym czasie takim kredytom). Czy, a jeśli tak to jaki, będzie zakres możliwych ustępstw banku? Tego kredytobiorcy po zawarciu umowy o mediację dowiedzą się już w jej toku. Warto też podkreślić, że mająca być proponowana (jako alternatywa dla stopy zmiennej opartej o WIBOR) stała stopa procentowa miałaby, zgodnie z wypowiedziami przedstawicieli PKO BP, jedynie charakter czasowy, nie zaś stały.

Innego typu rozwiązanie z kolei proponuje Bank Millennium S.A. Ugoda z tym bankiem to już nie „cofnięcie” do czasów zawarcia umowy kredytowej, lecz wyłącznie skutek na przyszłość – do dalszych rat kredytowych, z jednoczesnym zrzeczeniem się roszczeń w stosunku do banku co do dokonanych spłat (a zatem bez rozliczenia wstecznego – jeśli na moment ugody była „nadpłata” w stosunku do wartości udostępnionego kredytu, kredytobiorca traci prawo do jej dochodzenia, pozostając dalej zobowiązanym z tytułu kredytu). Do tego kurs CHF przyjęty dla tych dalszych rat to nie kurs z daty uruchomienia kredytu, lecz propozycja banku. Stopa oprocentowania dalszych rat  to z kolei składowa wskaźnika WIBOR (w miejsce LIBOR) oraz marży, również określonej przez bank. A zatem oferta Banku Millennium przy dokładnym wyliczeniu i porównaniu z korzyściami możliwymi do uzyskania wskutek wystąpienia przeciwko temu bankowi do sądu (zarówno przy przyjęciu nieważności umowy, jak i jej odfrankowieniu), jawi się jako mało atrakcyjna.

Obie powyższe konstrukcje łączy jeden element, stanowiący kluczowe zagrożenie pod kątem ekonomicznym dla kredytobiorców (zwłaszcza tych, których czeka jeszcze wiele lat spłat), a mianowicie WIBOR (czy to WIBOR3M czy WIBOR6M) jako podstawa obliczania oprocentowania rat kredytowych.
Jeszcze na początku roku 2021 wskaźnik WIBOR3M wynosił 0,21%, a wskaźnik WIBOR6M 0,25% i aż do końca wakacji pozostawały na tych poziomach. Natomiast od końcówki sierpnia nastąpił najpierw drobny, a następnie skokowy wzrost tych wskaźników, stosownie do wzrostu inflacji i podejmowanymi dla jej zastopowania krokami w postaci podwyższenia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Efektem jest osiągnięcie przez WIBOR3M poziomu już 1,26%, a przez WIBOR6M poziomu 1,70% (wg stanu na 4 listopada br.) z perspektywą dalszego wzrostu.

Może się zatem wkrótce  dla kredytobiorców z już zawartymi ugodami okazać, że stres związany z obserwowaniem tabel kursowych walut obcych zastąpi stres związany z wykresem wskaźnika WIBOR3M albo WIBOR6M – a nie o taką konwersję przecież chodziło. Dlatego też ugody, tak promowane przez wskazane banki, mogą się okazać pułapką, a nie atrakcyjną (bo szybszą) alternatywą dla sporu sądowego, jak to jest przedstawiane.