Kredyty powiązane z frankiem szwajcarskim były oferowane w Polsce jeszcze przed jej przystąpieniem do Unii Europejskiej, jednak w odmiennych realiach prawnych i rynkowych niż obecnie. Po latach wiele z tych umów nadal wywołuje skutki finansowe, co skłania kredytobiorców do analizy swoich praw w świetle późniejszych zmian przepisów i orzecznictwa. Wyjaśniamy, czy można unieważnić kredyty frankowe sprzed 1 maja 2004 r.
Które umowy frankowe sprzed akcesji do UE chroni unijna dyrektywa?
Unijna dyrektywa 93/13/EWG obejmuje ochroną umowy frankowe zawarte przed 1 maja 2004 r., o ile były one wykonywane także po dacie akcesji Polski do UE. Chodzi przede wszystkim o kredyty długoterminowe, w których po wejściu do Unii Europejskiej następowały dalsze spłaty rat i obowiązywały mechanizmy indeksacji. W takich sprawach dyrektywa znajduje zastosowanie do skutków prawnych powstających już po akcesji, a nie do samego momentu zawarcia umowy. Oznacza to, że sąd ocenia abuzywność postanowień według standardów unijnych w zakresie późniejszego wykonywania umowy. Dzięki temu kredytobiorcy mogą dochodzić ochrony wynikającej z prawa UE mimo zawarcia umowy przed przystąpieniem Polski do Unii.
Co wskazuje orzecznictwo sądów w sprawach umów CHF sprzed maja 2004 r.?
Z orzecznictwa TSUE oraz polskich sądów wynika jednolity kierunek oceny kredytów frankowych, także tych zawartych przed 2004 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wielokrotnie podkreślał, że o losie umowy nie decyduje data jej podpisania, lecz obecność klauzul abuzywnych oraz to, czy wywoływała ona skutki po wejściu Polski do UE. Uchwała Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 r. potwierdziła, że po usunięciu niedozwolonego mechanizmu indeksacji nie wolno zastępować go innym kursem, co zwykle prowadzi do nieważności umowy na żądanie konsumenta. To stanowisko zostało następnie utrwalone w „Dużej” uchwale pełnego składu Izby Cywilnej SN z 25 kwietnia 2024 r., która wskazała także zasady rozliczeń stron po unieważnieniu kontraktu. Zgodnie z tą linią bank może żądać wyłącznie zwrotu kapitału, a kredytobiorca dochodzi zwrotu wszystkich spełnionych świadczeń. Sądy nie akceptują również działań instytucji finansowych zmierzających do blokowania wypłat poprzez prawo zatrzymania, a bieg przedawnienia ich roszczeń liczy się od momentu zakwestionowania umowy przez konsumenta.
Czy opłaca się pozywać bank za stary kredyt frankowy?
Pozwanie banku za stary kredyt frankowy wydaje się mieć sens, zwłaszcza gdy umowa zawierała nieuczciwe zapisy dotyczące przeliczeń walutowych. Po stronie plusów pojawia się możliwość unieważnienia umowy i odzyskania nadpłaconych rat, co pozwala definitywnie rozliczyć się z instytucją finansową. Gdy kredyt CHF został już spłacony, sytuacja bywa prostsza, ponieważ sąd nie musi rozstrzygać sposobu dalszego wykonywania umowy ani ustalać bieżących obowiązków stron. Minusem pozostają koszty postępowania oraz czas trwania sprawy, co wymaga od konsumenta cierpliwości. Dla niektórych kredytobiorców bilans zysków i strat okazuje się jednak korzystny, bo chodzi o odzyskanie środków wpłaconych przez lata.
Przedawnienie roszczeń przy kredytach frankowych sprzed 2004 r.
Kwestia przedawnienia roszczeń przy kredytach frankowych sprzed 2004 r. budzi sporo wątpliwości, jednak samo zawarcie umowy przed akcesją do UE nie zamyka drogi do dochodzenia praw. Decyduje moment, w którym klient zakwestionował umowę, np. poprzez złożenie reklamacji, wezwanie do zapłaty albo wniesienie pozwu. Od tej chwili liczy się bieg terminu przedawnienia roszczeń wobec banku, a nie dopiero sama data wydania wyroku. W przypadku konsumenta nie może się on rozpocząć się wcześniej, niż wtedy, gdy klient dowiedział się o wadliwości umowy i swoich uprawnieniach. Spłata kredytu CHF nie przekreśla prawa do roszczeń, ponieważ przedawnienie dotyczy żądania zwrotu nienależnie zapłaconych kwot, a nie samego istnienia zobowiązania. Dlatego przed podjęciem decyzji dobrym rozwiązaniem wydaje się sprawdzenie, czy wcześniejsze działania nie przerwały biegu terminu.
Kredyty frankowe zawarte przed wejściem Polski do UE mogą zostać unieważnione, jeżeli umowa zawierała nieuczciwe zapisy i była wykonywana po 1 maja 2004 r. Ostateczna ocena zależy od treści konkretnego dokumentu oraz od tego, czy kredytobiorca został właściwie poinformowany w zakresie przysługujących mu praw. Dla wielu osób może oznaczać to realną możliwość rozliczenia się z bankiem i odzyskania środków wpłaconych na podstawie wadliwej umowy.

0 komentarzy