Były sobie kondykcje dwie czyli uchwała Sądu Najwyższego z 16 lutego 2021 r.

Im bliżej dnia 25 marca 2021 r., tym bardziej rosną emocje wśród kredytobiorców, którzy zdecydowali się wziąć kredyt indeksowany lub denominowany w walucie obcej (zwłaszcza we frankach szwajcarskich, lecz również w euro). Po drugiej stronie barykady również wyczuwa się napięcie, którego oznakami są pojawiające się na łamach prasy już praktycznie codziennie apokaliptyczne wizje kreślone dla sektora finansowego. Natomiast sam Sąd Najwyższy, pomimo wyznaczonego terminu dla zajęcia kompleksowego stanowiska co do istniejących wątpliwości orzeczniczych związanych z tymi kredytami, zdecydował się rozstrzygnąć na przeszło miesiąc wcześniej jedną z problematycznych kwestii, mającą fundamentalne znaczenie. Tym swoistym „trailerem” była uchwała podjęta w dniu 16 lutego 2021 r. w sprawie o sygnaturze III CZP 11/20.

Pytanie postawione Sądowi Najwyższemu brzmiało następująco:

„Czy w świetle art. 405 k.c. i art. 409 k.c., w przypadku uznania umowy kredytu indeksowanego za nieważną na skutek zawarcia w niej klauzul abuzywnych, gdy bezpodstawne wzbogacenie ma miejsce po obu stronach umowy, kredytobiorca może skutecznie domagać się od banku zwrotu świadczenia w postaci rat kapitałowo-odsetkowych zapłaconych w walucie polskiej lub w walucie obcej, w sytuacji gdy nie doszło do zwrotu przez kredytobiorcę wypłaconej przez bank kwoty kredytu w nominalnej wysokości?”.

Powyższa wątpliwość jest efektem istniejącego sporu co do tego, jak rozstrzygnąć sytuację, gdy potencjalnie „wygrywający” (z uwagi na nieważność umowy kredytu) z bankiem kredytobiorca jest jednocześnie „dłużnikiem” banku (nie doszło do zwrotu przez kredytobiorcę wypłaconej  kwoty kredytu w nominalnej wysokości), a zatem innymi słowy – gdy również bank ma własne („zwrotne”) roszczenie o zwrot wypłaconej kwoty kredytu. Wśród prawników wypracowano dla takiej sytuacji dwa możliwe wyjścia, nazywane enigmatycznie „teorią salda” oraz „teorią dwóch kondykcji”. Zaznaczyć jednak warto, że teoria salda tak naprawdę nie znajdywała wprost oparcia w polskim systemie prawnym (wywodzi się z doktryny niemieckiej), a jej konstrukcja wydawała się w istocie „sztuczna”.

Według pierwszej z nich sąd, stwierdzając, że umowa kredytu indeksowanego jest nieważna (to istotne założenie wstępne), dokonywać miałby bilansu roszczenia kredytobiorcy (w zakresie zapłaty równowartości wszystkich do tej pory spłaconych rat) z potencjalnym roszczeniem banku o zwrot wypłaconej (a zatem nominalnej) kwoty kredytu. Gdyby to drugie przewyższało roszczenie kredytobiorcy, sąd oddaliłby wówczas powództwo o zapłatę (nawet pomimo nieważności umowy z uwagi na stosowane przez bank klauzule), natomiast gdyby roszczenie kredytobiorcy było wyższe to wówczas on wygrałby, jednak tylko w zakresie tej różnicy. Innymi słowy – bank odpowiadałby tylko w granicach tej „nadwyżki”, bo to ona jest istotą roszczenia. Należy nawet uznać, że tutaj w istocie istnieje jedno roszczenie, a dłużnikiem jest ten komu ta nadwyżka przypada. Teoria salda bazuje zatem na mechanizmie podobnym do potrącenia, co więcej – stosowanego z urzędu, a nie na zarzut banku. Co istotne, potencjalne roszczenie banku nie musiałoby też być nawet wymagalne, bo kluczowa jest jedynie jego wartość.

Druga z nich – „teoria dwóch kondykcji” – opiera się na niezależności roszczeń kredytobiorcy i roszczeń banku. A zatem sąd, wskutek pozwu kredytobiorcy, bada jedynie jego roszczenia względem banku, a zatem nie ma znaczenia, czy kredytobiorca zwrócił bankowi kwotę nominalną kredytu. Bez znaczenia pozostawałaby wg tej teorii nawet okoliczność, że roszczenie zwrotne banku byłoby wyższe niż roszczenie kredytobiorcy o zwrot uiszczonych rat. Teoria ta jest dodatkowo o tyle korzystna dla konsumentów pozywających banki, że rozdzielałaby dwa roszczenia również gdy jedno z nich jest przedawnione (a to mogłoby mieć miejsce w przypadku banków, które jako przedsiębiorcy mają termin przedawnienia znacznie krótszy – trzyletni).

I tu wracamy do orzeczenia Sądu Najwyższego z 16 lutego 2021 r. Sąd podjął korzystną dla obecnych i przyszłych przeciwników procesowych banków uchwałę uznającą za właściwą „teorię dwóch kondykcji”.

Założeniem wstępnym ku temu była abuzywność klauzul czyniąca umowę kredytu nieważną. Nieważność ta oznacza uznanie świadczeń zarówno banku (czyli wypłatę kredytu) jak i kredytobiorcy (zapłata rat celem spłaty kredytu) jako nienależnych. Sąd uznał, że płatności rat kredytu nie mogą być uznane za spełnianie świadczenia należnego w świetle innego stosunku zobowiązaniowego (w tym bezpodstawnego wzbogacenia) – nie to bowiem było zamiarem kredytobiorcy. Tym samym, istnieją dwa zobowiązania: kredytobiorcy (który już za kredytobiorcę nie może być wobec nieważności uznawany) do zwrotu bankowi wykorzystanych środków pieniężnych oraz banku do zwrotu uiszczonych na poczet kredytu płatności. Przepisy kodeksu cywilnego tych zobowiązań nie wiążą ze sobą, co czyni je niezależnymi. Sąd Najwyższy uznając za właściwą „teorię dwóch kondykcji” zwrócił w uzasadnieniu uwagę, że będąca w opozycji do niej teoria salda (wywodząca się z obcego porządku prawnego i nawet tam obecnie negowana) nie miała w istocie służyć „alternatywnemu względem potrącenia uproszczeniu rozliczenia świadczeń z umów wzajemnych czy dwustronnie zobowiązujących, ochronie jednej ze stron niedoszłej umowy przed niewypłacalnością drugiej czy też ochronie przed wcześniejszym przedawnieniem roszczenia jednej z nich”, a to miałoby miejsce w przypadku uznania jej za właściwą na gruncie skutków nieważności kredytów. Powyższe prowadzi do zawartej w uzasadnieniu do omawianej uchwały konkluzji, że „reżim zwrotu świadczeń spełnionych w wykonaniu nieważnej umowy kredytu (w tym indeksowanego), wynikającej z zastrzeżenia w niej klauzul abuzywnych, co do zasady nie odznacza się żadną specyfiką, która mogłaby uzasadniać wykorzystanie w prawie polskim teorii salda na korzyść banku”.

Uchwała zapewne znajdzie potwierdzenie 25 marca 2021 r. w uchwale składu całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego (kierowanej przez Prezesa SN Dariusza Zawistowskiego, który był też przewodniczącym składu orzekającego 16 lutego 2021 w sprawie o sygn. III CZP 11/20), której zadano również pytanie co do teorii właściwej dla orzekania w sprawach kredytów indeksowanych i denominowanych. Na zakończenie warto wskazać, że już teraz Sąd Najwyższy („na marginesie”) dał wskazówki co do kwestii, którymi co prawda 16 lutego 2021 r. się nie zajmował, lecz które będą przedmiotem analizy pod koniec marca, np. w zakresie przedawnienia (pytanie nr 5). Tutaj jednak stwierdzeniem, że „co do zasady termin przedawnienia roszczeń o zwrot nienależnie spełnionych świadczeń może rozpocząć bieg dopiero po podjęciu przez kredytobiorcę-konsumenta wiążącej (świadomej, wyraźnej i swobodnej) decyzji w tym względzie”, Sąd Najwyższy (przesuwając tym samym moment rozpoczęcia biegu przedawnienia roszczeń banków) zajął stanowisko będące już nie na rękę kredytobiorcom i ta swoista „łyżka dziegciu w beczce miodu” wzbudzać może lekki niepokój.